arboretum

Arboretum w Bolestraszycach – dwór Piotra Michałowskiego.
Fot. N. Piórecki

Wieś w dolinie Sanu, zadbane domy, niemal przedmieścia Przemyśla. To tu w Bolestraszycach (woj. podkarpackie) znajdowała się posiadłość Michałowskich i słynne dziś Arboretum. Dzięki osobowości właścicieli majątek ten w czasach zaborów stał się jednym z niezwykłych miejsc ziemi przemyskiej.

Galicję wielu dziś kojarzy z przysłowiową „nędzą galicyjską”, zastojem gospodarczym, z szarością małych miast i wsi. Tymczasem ziemia ta, oprócz piękna, ma do zaoferowania mądrość, pracę i talent żyjących tu kiedyś ludzi. W całej tragedii narodu pozbawionego własnego państwa, już w I poł. XIX w. pojawiły się sygnały ożywienia umysłowego i kulturalnego. Zaczęło się od Dubiecka Krasickich, gdzie bywał brat właściciela – biskup Ignacy Krasicki, nadając pałacowi specyficzną atmosferę salonu literackiego. W Zarzeczu koło Przeworska wspaniałą działalność prowadziła hr. Magdalena z Dzieduszyckich Morska, która stworzyła jedno z najcenniejszych w Polsce założeń pałacowo – ogrodowych. Był też Przeworsk Lubomirskich z galerią obrazów, dzieł sztuki i starożytności, Sieniawa Czartoryskich z zacięciem do budowania elitarnych środowisk literackich i wzmacniania świadomości narodowej. Nie można przecież zapomnieć Medyki Pawlikowskich ze wspaniałą kolekcją muzealną i biblioteką, czy Krasiczyna, gdzie Sapiehowie stworzyli centrum życia kulturalnego i narodowego. Takich mniejszych i większych ośrodków można wiele jeszcze wymienić. Pałace, dwory i szlacheckie dworki tworzyły różnorodny ruch umysłowy, literacki i artystyczny. W to wszystko wspaniale wpisały się Bolestarszyce Michałowskich.

Autoportret. Piotr Michałowski.

Autoportret. Piotr Michałowski.

Piotr Michałowski (1800-1855) był postacią wszechstronną, zdumiewającą rozległością zainteresowań i talentów. W wieku lat dwunastu czytał z upodobaniem klasyków i rozwiązywał z łatwością zdania matematyczne. Rysował konie i składał kompozycje muzyczne ciekawe – wspominali współcześni artyście. Był znanym działaczem społecznym, patriotą, kilka lat pracował w Ministerstwie Skarbu Królestwa Kongresowego w Warszawie. W czasie Powstania Listopadowego zajmował się produkcją broni w podległych sobie tzw. kuźnicach rządowych. Później przez kilka lat przebywał w Paryżu, a po powrocie energicznie gospodarzył w swoich majątkach. Jednocześnie rysował, malował.

Nigdy nie zarzucił ukochanej sztuki. Tak było też w Bolestraszycach, majątku żony Julii z Ostrowskich, gdzie osiedlił się z rodziną w 1840 r. Tutaj wiódł życie energicznego gospodarza i człowieka sztuki. Jako gospodarz świetnie radził sobie z prowadzeniem majątku. Zaniedbana dotąd ziemia, dająca marne plony, zaczęła rodzić jak nigdy dotąd. Na bujnych łąkach majątku bolestraszyckiego wypasał woły. Sprowadzał rasowe buhaje i jałówki z Belgii i Anglii, krzyżował i uszlachetniał ich rasę. No i oczywiście posiadał ukochane konie, wśród których miał piękne i szlachetne rasowe araby. Do Paryża jeździł własnymi końmi, a po drodze potrafił kupować nowe angielskie siwki do hodowli. Miał kapitalne oko do koni, dostrzegał niemal każdy brak w ich anatomii. Gospodarstwo Michałowskiego było świetnie zorganizowane, funkcjonowało według szczegółowo opracowanego przez właściciela Bolestraszyc planu. Ustalone więc były terminy i sposób szorowania podłóg, mycia okien, czyszczenia pieców z sadzy, terminy poszczególnych zakupów. Sam sprawdzał stan zwierząt i maszyn rolniczych. Potrafił w imię porządku i sprawiedliwości kłócić się o swoje racje i procesować z klasztorami i kościołami o niesłusznie naliczone opłaty czy z Towarzystwem Ubezpieczeniowym za spalone budynki majątku.

Podczas podróży po Europie poznawał nowe techniki upraw ziemi. Sprowadzał z zagranicy nowoczesne pługi, żniwiarki, stosował płodozmiany, nawozy, drenował wilgotne grunty, przystosowując je do kolejnych upraw. Z chłopami utrzymywał dobre stosunki, liczył się z ich doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem, traktował ich z dużym szacunkiem, okazywał pomoc i życzliwość. Dostrzegał anachronizm pańszczyzny i wiążące się z tym poniżenie człowieka. Udzielał im rad i sam u nich zasięgał porad, omawiał z nimi nowinki z zakresu rolnictwa, wspomagał dworskim ziarnem, kształcił wiejskie dzieci, organizował im w bolestraszyckim parku wspólne zabawy wraz ze swoimi. Spólnie pracowali, spólnie się modlili, spólnie pocieszali, spólnie się bawili – pisał jeden z bywalców domu Michałowskich. Bardzo szybko dźwignął majątek ekonomicznie i doinwestował go. Posiadał szeroką znajomość różnojęzycznej fachowej literatury, a każdą podróż za granicę wykorzystywał do zapoznania się z przodującym rolnictwem na zachodzie Europy. Jego założenia dworsko – ogrodowe stały się później częścią Arboretum.

Lata spędzone w Bolestraszycach to również czasy aktywne na polu malarstwa. Wykorzystywał każdą wolną chwilę i każdy skrawek papieru do rejestrowania otaczającego go świata. Szkicował, malował, uwieczniał w swoich pracach rodzinę, domowników, chłopów z Bolestraszyc, wędrownych starców, zwierzęta, czasem sceny rodzajowe. Karty ksiąg gospodarskich zamieniają się w szkicowniki. Obok informacji typu co, komu i za ile, mamy wizerunki nabytych krów, twarze chłopów, studium kuca, szkic sceny historycznej, czy kopię sztychu van Dycka. Szkicowanie tak było mu właściwe, że jakby bezwiednie zapełniał nimi księgi gospodarcze rachunkowe, których obok cyfr mnożyły się konie, ludzie, często ci, z którymi miał w obecnej chwili do czynienia – wspominała córka malarza Celina. Niezwykle cennym dokumentem artystycznym tego okresu życia Michałowskiego jest „Szkicownik bolestraszycki”, wspaniałe studium rysunkowe postaci i zwierząt. Wyłania się z nich obraz wiejskiej społeczności, różnorodne postacie, bogactwo ludzkich twarzy, często zniszczonych wiekiem i trudami życia, można niemal usłyszeć rejwach i zbiegowisko podprzemyskich miasteczek i wsi.
W Bolestraszycach powstała również większość portretów dzieci. Prace te nie mają charakteru szkiców, ale charakteryzują się dużą starannością efektów technicznych i użyciem farb o wyszukanych odcieniach, przepojone subtelnością barw. Obrazy związane z rodziną stanowią osobną serię obrazów, czuła i intymną, najprawdopodobniej przeznaczone były do rodzinnej galerii. Płótna Michałowskiego z tego okresu to wspaniały, swoisty dokument historyczny.

Michałowski oddany gospodarzeniu majątkiem i malarstwu nie lubił zbytnio życia towarzyskiego. W Bolestraszycach odwiedzali go nieliczni sąsiedzi, np. Maksymilian Oborski, zarządca Sieniawy, uczestnik powstania listopadowego, malarz amator, wielbiciel i naśladowca talentu Piotra. Gościł tutaj książę Leon Sapieha z Krasiczyna, z którym przed laty pracował w Ministerstwie Skarbu. Wielokrotnie książę pozował Michałowskiemu do portretów konnych. Kontakty utrzymywał też z Juliuszem Kossakiem, który często gościł w niedalekiej Medyce lub spotykali się w Łańcucie.

Na swą rezydencję Michałowscy wybrali oficynę większą, wzniesioną prawdopodobnie w XVIII w. przez ówczesnych właścicieli Bolestraszyc – Drohojowskich. Zgromadzili Michałowscy tutaj wiele cennych i zabytkowych przedmiotów, które później wywieziono przed sprzedażą majątku do innych dóbr rodzinnych. Niewątpliwie najcenniejszymi były szkice i obrazy Piotra Michałowskiego. Sama rezydencja była skromną budowlą o rzucie prostokąta, nad którą przed 1850 r. nadbudowano piętro (z równie skromnym wnętrzem) i pokryto gontowym dachem „polskim”. Ostatni właściciel Bolestraszyc Mieczysław Zajączkowski dobudował do niej sześciokolumnowy portyk zamknięty trójkątnym szczytem. W II poł. XX dwór Michałowskich został odremontowany, a drewniany portyk zastąpiony w całości murowanym, uzyskując dzisiejszy wygląd. Natomiast pozostałości dawnego fortalicjum (w Bolestraszycach istniał obronny dwór murowany pochodzący z przełomu XVI i XVII w.) Julia Michałowska przerobiła na kaplicę, którą w okresie międzywojennym ozdobiono wieżyczką. Skromną siedzibę otaczał park położony na dwóch rozległych poziomach: niskim, pierwotnie zalewowym dnia doliny Sanu oraz na wysokim wzgórzu, gdzie mieści się kompleks zabudowań dworskich.

Piotr Michałowski. Żona artysty z dziećmi.

Piotr Michałowski. Żona artysty z dziećmi.

Od 1845 r. Michałowski dużo podróżował, odwiedzał Paryż i majątek rodziny osiadłej w Les Madéres w okolicach Tours, wyjeżdżał do Holandii, Austrii. Zamierzał ostatecznie poświęcić się sztuce, planował nawet pozostanie we Francji, gdzie „…miejsce właściwe pracy dla mnie jest Paryż” – jak pisał w 1846 r. Niestety. Wybuch Wiosny Ludów w 1848 r. zmienił jego plany życiowe. Nie wrócił już do Bolestraszyc. Zamieszkał w Krakowie, gdzie aktywnie włączył się w życie publiczne, zostając prezesem Rady Administracyjnej Okręgu Krakowskiego (do jej rozwiązania w 1853 r.), później byl prezesem Towarzystwa Rolniczego Krakowskiego. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia i mimo wielu obowiązków nadal malował. Zmarł w 1855 r.

Bolestraszyce pozostały w rękach Julii Michałowskiej i dzieci malarza do 1910 r. Na żurawickim cmentarzu, w samym jego centrum, do dziś stoi skromny grób. Na nim smukła postać Madonny czuwa nad pochowanymi tutaj Stanisławem, Juliuszem i Tadeuszem Michałowskimi – synami Piotra. A w Bolestraszycach pozostało słynne Arboretum, którego podwaliny dzięki swojej działalności stworzyli Michałowscy.

Loading
Wyśrodkuj mapę
Ruch
Jazda rowerem
Tranzyt
 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,