zamek w JanowcuW XVI wieku zamek w Janowcu (województwo lubelskie) posiadał jeden z najnowocześniejszych systemów obronnych. Warownia była siedzibą magnackich rodów Firlejów, Tarłów i Lubomirskich Za czasów tych ostatnich ponad 100 zamkowych komnat pyszniło się wspaniałym wyposażeniem, a w olbrzymiej jadalni wydawano niezapomniane uczty. Dziś po czasach dawnej świetności zostały ruiny z charakterystycznymi biało-cynobrowymi pasami.

W początkach XVI wieku, na wysokiej skarpie wiślanej w Janowcu, zwanym przed wiekami Serokomlą, wzniesiono potężny zamek. Budowla stanęła na miejscu wcześniejszej, drewnianej siedziby Janowskich, pierwotnych założycieli osady. Fundatorem i budowniczym bastejowej warowni był hetman wielki koronny Mikołaj Firlej herbu Lewart. Jego dzieło kontynuował syn Piotr. Jako budulec wykorzystano kamień pochodzący z okolicznych kamieniołomów i cegłę. Zamek był trudnodostępny dla intruzów. Głęboki wąwóz i fosa doskonale spełniały funkcje obronne. Wjazd prowadził przez bramę po moście zawieszonym nad fosą. Przystosowany do broni palnej system obronny zamku był wówczas jednym z najnowocześniejszych w Polsce.

Kilkadziesiąt lat później surowe zamczysko przekształcono we wspaniałą renesansową rezydencję. Przebudową zajął się znakomity architekt i rzeźbiarz epoki renesansu, Santi Gucci. Zamkowe budynki zwieńczono z dwóch stron attyką, a wewnętrzny dziedziniec ozdobiono kolumnowymi krużgankami. W 1593 roku gospodarzami na zamku zostali Tarłowie, którzy rozbudowali część mieszkalną i dobudowali dwie cylindryczne baszty przy skrzydle południowym: wschodnią i zachodnią. Od połowy XVII wieku majątkiem władali Lubomirscy. W krótkim czasie odbudowali oni uszkodzony podczas potopu szwedzkiego zamek, przywracając mu dawny blask. Dobudowali ryzalit i kaplicę. Urządzili bibliotekę z księgozbiorem w ilości kilku tysięcy tomów. Perskie dywany na podłodze książnicy miały tłumić kroki, a zwisająca figura Ateny ze świecznikami przypominała, że biblioteka jest miejscem zdobywania wiedzy. Zamek stał się piękniejszy niż kiedykolwiek, miał bowiem pełnić rolę siedziby rodu. Lubomirscy wyposażyli ponad sto zamkowych komnat we wspaniałe meble, obrazy, kryształy. Najsłynniejsze trzy sale posiadały marmurowe posadzki i kolumny. W największej z nich, sali bawialnej, pod sufitem znajdował się chór dla dworskiej kapeli. W karmazynowej sali portretowej ściany w całości były pokryte obrazami przedstawiającymi historię rodziny Lubomirskich i skoligaconych z nią rodów. W zamkowej jadalni, która mogła pomieścić nawet 100 osób, Lubomirscy wydawali wspaniałe uczty na cześć przyjmowanych na zamku gości, wśród których znajdowali się także królowie i książęta. Podobno August II Mocny zachwycony ucztą jaką wydano na jego cześć nie chcąc rozstawać się z Lubomirskimi poprosił o odprowadzenie go do samej Warszawy.

W 1783 roku janowiecki zamek zmienił właściciela. Jerzy Marcin Lubomirski przegrał go w karty z podkomorzym krzemienieckim Mikołajem Piaskowskim. Ten nie dbał o rezydencję, doprowadzając ją tym samym do powolnego upadku. Po śmierci Piaskowskiego kolejni, dość często zmieniający się właściciele, nie unieśli ciężaru finansowego związanego z odbudową zamku. Potraktowali go więc jako materiał budowlany i tak rozpoczęła się powolna rozbiórka zamkowych murów. Na szczęście w 1927 roku pojawił się zauroczony ruinami inwestor, Leon Kozłowski, zwany ostatnim polskim romantykiem. Kozłowski podjął się odbudowy obiektu. Ambitne plany nowego właściciela przerwała jednak II wojna światowa, której działania miały miejsce w samym Janowcu. Po wojnie, dziwnym, ale i chyba szczęśliwym zrządzeniem losu, zamek nie stał się własnością ówczesnych władz. Pozostał w rękach Leona Kozłowskiego, aż do roku 1975, co było absolutnym ewenementem, biorąc pod uwagę panujący wówczas ustrój polityczny. Właściciel odsprzedał ruiny Muzeum Nadwiślańskiemu, które rozpoczęło, trwającą po dziś dzień, renowację tej wyjątkowej budowli. We wnętrzach funkcjonuje muzeum, poświęcone historii obiektu.

Jedna z opowieści mówi, że zamkowa studnia ma połączenie z Wisłą. Podobno ktoś to kiedyś sprawdził wrzucając do studni kaczkę, która po pewnym czasie wypłynęła na Wiśle. Faktem jest jednak, że w czasie II wojny światowej sowieci wrzucali do tej studni esesmanów broniących zamku w Janowcu.

Swoim zwyczajem podjęłam, udaną tym razem, próbę obejścia zamku dookoła. Nie da się tego wprawdzie zrobić tuż przy murach, bo skarpa jest stroma. Można jednak zejść ścieżką nieco w dół, tuż przy zamkowym moście i w taki sposób, nieco z daleka, obejść warownię. Z tej perspektywy doskonale widać boczne mury zamku i baszty. Trasa prowadzi koło kościoła, w którym znajduje się zaprojektowany przez Santi Gucciego renesansowy nagrobek Barbary i Andrzeja Firlejów.

Latem na zamku w Janowcu odbywa się Turniej Rycerski o Pierścień Czarnej Damy. Legenda mówi, że wspomniana Czarna Dama, to duch Heleny Lubomirskiej, która zakochała się w jednym z poddanych ojca. Rodzice sprzeciwiali się tej znajomości i zabronili zakochanym spotykać się. Gdy zakazy nie pomogły, ojciec kazał zamknąć córkę w zamkowej wieży. Helena spędziła tam kilka miesięcy, ale i to nic nie dało. Nie mogąc być ze swoim ukochanym postanowiła w końcu odebrać sobie życie, skacząc z wieży na zamkowy dziedziniec. Od tej pory, w czasie pełni księżyca, duch Heleny błąka się po zamkowych krużgankach. Kto nie boi się duchów może wynająć na zamku komnatę i spędzić noc w tej niecodziennej scenerii.


Loading
Wyśrodkuj mapę
Ruch
Jazda rowerem
Tranzyt
 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,