Odnaleziono szczątki samolotów w rejonie Niepołomic

Jedyny zachowany PZL P.11c. Foto: Szymon Wlazłowski, Creative Commons.
W przeciągu kilku miesięcy w okolicach Niepołomic (woj. małopolskie) odkryto pozostałości dwóch myśliwców z czasów drugiej wojny światowej – polskiego PZL P.11c i niemieckiego Bf-109. A dokonano tego dzięki informacjom lokalnego pasjonata, pana Janusza Czerwińskiego z miejscowości Kłaj.

Pan Czerwiński natrafił wystające z ziemi fragmenty karabinu maszynowego niedaleko Kłaja na terenie Puszczy Niepołomickiej. Nie było to niespodziewane znalezisko. Właśnie w tym rejonie spadł 3 września zestrzelony P.11c, za którego sterami siedział ppor. Wacław Król ze 121 Eskadry Myśliwskiej. Sam pilot wyskoczył ze spadochronem. Dostał się do Francji a potem Wielkiej Brytanii, gdzie był m.in. dowódcą dywizjonu, a następnie skrzydła. Po wojnie wrócił do kraju. Po dekadzie prześladowań (liczne zwolnienia z pracy), w 1957 r. został powołany do wojska, gdzie służył w Dowództwie Lotnictwa Operacyjnego. Na emeryturę przeszedł w stopniu pułkownika. Zmarł w 1991 r. Jest autorem wielu „lotniczych” tomików z serii Biblioteka Żółtego Tygrysa. Należy do grupy kilkunastu najlepszych polskich pilotów myśliwskich drugiej wojny światowej (co najmniej 8 strąconych samolotów).

W pierwszych dniach kwietnia w miejsce odkrycia przybyli poszukiwacze pod wodzą Tomasza Jastrzębskiego, szefa Grupy Eksploracyjno-Badawczej Polskiego Towarzystwa Historycznego w Nowym Targu. W poszukiwaniach uczestniczyli także przedstawiciele Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Muzeum Armii Krajowej w Krakowie oraz red. Adam Sikorski i ekipa programu „Było nie minęło”.

Kilkunastu poszukiwaczy przeczesało dokładnie teren o powierzchni 200 m kw. Znaleźli dwa pokładowe karabiny maszynowe, 4 cylindry z silnika oraz sporo elementów poszycia, które czasami były jeszcze pokryte oryginalną farbą. Jednym z najcenniejszych znalezisk był kołpak śmigła oraz fragment śmigła z odciśniętą nazwą producenta.

Odkrycie jest bardzo cenne gdyż wojnę przetrwał tylko jeden P.11c, który znajduje się w zbiorach Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Ta maszyna również pochodzi ze 121 eskadry. Znalezione fragmenty drugiego P.11c mają być po konserwacji eksponowane w Izbie Regionalnej w Kłaju.

Messerschmitt Bf 109. Foto: Kogo, GFDL.

W połowie września ten sam zespół poszukiwaczy potwierdził kolejną informację Janusza Czerwińskiego dotyczącą szczątków niemieckiego myśliwca Messerschmitt Bf 109 w Zabierzowie Bocheńskim (również okolice Niepołomic).
Dokładną lokalizację wraku ustalono za pomocą georadaru, ale poszukiwacze musieli się nieźle napracować, aby dotrzeć do szczątków niemieckiej maszyny. Na ważący 500 kg silnik Messerschmitta natrafili dopiero na głębokości 4,5 m. Jest on kompletny, ale miejscami mocno zniszczony. W bagnistej ziemi tkwiła też piasta śmigła z przekładnią, a także dwa pokładowe karabiny maszynowe ze skrzywionymi lufami i tysiące innych części, m.in. zegary z kabiny. Na razie nie wiadomo jaki jest to typ Bf-109, a także kiedy i w jakich okolicznościach maszyna wpadła w bagno.

W obu wypadkach poszukiwana i wydobycie prowadzone były pod nadzorem archeologicznym oraz za zgodą właścicieli terenów i Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krakowie.

Artykuł pochodzi z serwisu Archeowiesci.

Wojciech

Wojciech Pastuszka