Pochód zbójników

Władysław Skoczylas, drzeworyt „Pochód zbójników”.

Zbójnictwo stanowiło od wieków ciekawy element historyczno-kulturowy obecnych rejonów polski południowej i pogranicza. Zbójnicy byli często głównymi bohaterami opowieści, snutych na wsiach w długie zimowe wieczory. W czasach, gdy „bandy zbójnickie” były realnym postrachem wkraczającym w sielski krajobraz, nie mogliśmy mieć pewności, że nasze domostwo nie stanie się celem zbójnickiego ataku, a nasza córka nie zakocha się w wolnym zbójnickim duchu. Jednak z czasem zbójnictwo zakończyło swój żywot i przeszło w fazę opowiadanych historii i legend. Poznajmy więc jedną z tych opowieści. Będzie to historia Proćpaka, który wraz ze swoją bandą grasował na Żywiecczyźnie a jego legenda do dzisiaj jest mocno zakorzeniona w lokalnej tradycji.

Kim był Proćpak i skąd przybył?
Pochodzenie Proćpaka (nazywanego również w lokalnej gwarze Kroćpokiem) nie jest do końca znane. Zgodnie z badaniami wybitnego znawcy historii Żywiecczyzny Stanisława Szczotki, Proćpak mieszkał we wsi Kamiesznica. Miał żonę, z którą mieszkał u ojca. Warto zaznaczyć, że wówczas był znany jako Jerzy Fiedor. Dalszy żywot zbójnika był ściśle związany z profesją, którą wykonywał, a mianowicie kłusownictwa. Pewnego dnia udał się na polowanie, był rok 1792. Wtedy przez przypadek zastrzelił jałówkę, myśląc, że to leśna zwierzyna.
Proćpak, nie zauważywszy w okolicy żadnych świadków zdarzenia, oprawił zwierzynę ze skóry, którą następnie postanowił sprzedać na Śląsku. Niestety, próba sprzedaży nie powiodła się – w niewiadomy nam sposób, ktoś dowiedział się, że Fiedor zastrzelił jałówkę. Kłusownik został aresztowany i wysłany do więzienia w Wiśniczu. Po pół roku uciekł z więzienia i ukrywał się u swojej żony. Jednak wymiar sprawiedliwości postanowił złapać Fiedora, za którym wysłano list gończy. Skazany uciekł do lasu, gdzie następnie ukrywał się1).

Inaczej początek historii Proćpaka opisał Ludwik de Delaveaux dziewiętnastowieczny właściciel wsi Rycerka. Jego zdaniem Kamesznica nie była rodzinną miejscowością Proćpaka, lecz miejsem, gdzie regularnie przebywały różne bandy zbójnickie. Rodzinnymi stronami Fiedora miała być Słowacja (wówczas część Węgier). Tam, zdaniem Devaleaux, mieszkała jedna z kochanek zbójnika, która rozgoryczona zdradą kochanka, wydała go władzy. W Kamesznicy Proćpak posiadał dostęp do domu z „podwójnym dachem”, gdzie mógł ukrywać swoje zdobycze, albo przebywać w razie niebezpieczeństwa2).

taniec zbójników

Władysław Skoczylas, drzeworyt „Taniec”.

Kariera zbójnika
Po niefortunnym polowaniu, które doprowadziło do aresztowania Proćpaka, zbójnik schował swoją strzelbę w spróchniałym buku. Następnie odnalazł ją i powrócił do kłusownictwa. Zgodnie z ustaleniami S. Szczotki, Proćpak miał często przynosić swojej żonie upolowane zwierzęta oraz pieniądze. Przemierzając okoliczne lasy, zbójnik spotkał kłusownika, który zapoznał go z następnymi dwoma. Byli to kłusownicy mieszkający w leśnych szałasach – gdy władze administracyjne zaczęły ich ścigać, udali się do lasów na Baraniej Górze. Niestety, cierpieli tam na niedobór zwierzyny łownej, co było przyczyną napadów rabunkowych3)

Pierwszymi ofiarami bandy Proćpaka byli dwaj kupcy węgierscy zmierzający z towarami na ziemie polskie. Zbójnicy zażądali oddania towaru i pieniędzy. Ale Węgrzy nie zamierzali się poddać i podjęli próbę obrony. Jednak bezskuteczną. Jeden z kupców został zastrzelony przez Proćpaka, drugi choć nie stawiał dalej oporu, jako ewentualny niewygodny świadek nieco później także został zastrzelony. Pierwszy mord, jakiego dokonał Proćpak stał się ewidentnym przejściem od kłusownictwa do mordowania i kradzieży. Z biegiem czasu liczebność bandy stawała się coraz większa, a metody działania coraz okrutniejsze. Zbójnicy oprócz tego, że dokonywali coraz liczniejszych rabunków, okrutnie znęcali się nad swoimi ofiarami . Pewnego dnia sześcioosobowa grupa zbójników na czele z Proćpakiem udała się do Zawoi, aby obrabować miejscowego proboszcza. Dokładnie przygotowany plan polegał na wywołaniu z zakrystii organisty, któremu polecono, aby przekazał proboszczowi, że jest wzywany do chorego. Zastraszony organista wykonał polecenie zbójników. Proboszcz, gdy tylko usłyszał prośbę organisty, natychmiast kazał otworzyć gospodyni drzwi. Wtedy zbójnicy pochwycili ją i włożyli do kadzi znajdującej się w sieni. Przestraszony proboszcz oddał im swój cały majątek, który liczył zaledwie 112 zł. Następnie zbójnicy wsadzili go do beczki, a na górze położyli odpowiednio ciężko przedmiot, tak aby proboszcz nie mógł się z niej wydostać.

pochód zbójników

Władysław Skoczylas, drzeworyt „Pochód zbójników”.

Organista natomiast został zabrany na Babią Górę. Wypuszczono go dopiero z rana4). Zbójnicza kariera Proćpaka rozwijała się w szaleńczym tempie. Mordował i kradł coraz częściej. Lokalni zarządcy dóbr zaapelowali do władz o pomoc, ponieważ społeczeństwo było coraz bardziej przerażone. Zareagowano – przysłano dwie kompanie wojska, które patrolowały okoliczne wsie i zatrzymywały podejrzane osoby. Jednak zbójnicy nie przestraszyli się5). Wkrótce pojawiła się nadzieja, że może jednak uda się schwytać zbójników. Do szałasów bacy Szczotki, wypasającego owce w Milówce, przyszli czterej zbójnicy. Szałasy były już wcześniej znane jako miejsca, gdzie często pojawiali się zbójnicy – poprzednicy Proćpaka – Bury i Portasz. Po tym jak nie otrzymali chleba od Szczotki, udali się ze strzelbami do pobliskiego lasu. Oczywiście stwierdzono, że to współtowarzysze Proćpaka. Natychmiast zostało zawiadomione wojsko. Po długich poszukiwaniach odnaleziono czterech zbójników, których następnie skrupulatnie przesłuchano. Czego dowiodło przesłuchanie? Czterech zbójników, którzy odwiedzili szałas Szczotki, często spotykało bandę Proćpaka, ale nigdy nie donieśli o tym władzom, ponieważ bali się zemsty i powrotu to więzienia w Wiśniczu. Los schwytanych zbójników był tragiczny. Powieszono ich na dwóch szubienicach w Wieprzu. Nie zaprzestano jednak poszukiwać Proćpaka. Udało się ustalić, że banda grasowała przede wszystkim w Milówce i Kamiesznicy. Gdy zaczęła się zima, liczono, że uda się złapać bandę, która musiała znaleźć dla siebie jakieś schronienie. Plan zrealizowano tylko częściowo – nie udało się złapać najważniejszej osoby, czyli Proćpaka6).

Szczęście nie trwa wiecznie – Proćpak schwytany
W grudniu 1795 r. złapano Proćpaka. Mógł wtedy tylko zrzucić winę na swoje uczucia, ponieważ odnaleziono go u znanej w całej wiosce pięknej kobiety, która prawdopodobnie kilka godzin wcześniej ochrzciła ich wspólne dziecko7). Tak kończy się historia Proćpaka, który ostatecznie został powieszony wraz z dziewiętnastoma kompanami niedaleko kameszniczańskiego mostu.

Mit i legenda Proćpaka

drzeworyt taniec zbójnicki

Władysław Skoczylas, drzeworyt „Zbójnicki”.

„Nie ma nad Proćpaka tęższego chłopaka
On kiedy pon jaki mo kabot złocisty
Cyrwone chodaki, pas rzymienisty cysty
Za pasym toporek i dukatów worek
Nie dba na dworaka, ani na wojaka
Choć trefi na zucha, zginie kieby mucha
Choć tysiąc górali, on się im wyśliźnie
Jak toporkiem piźnie, z rudnicy wypali
Uciekoj kto może, bo zginies nieboze.”
8)

W powyższych słowach scharakteryzował Zdzisław Maria Ojkular Proćpaka w „Godzinkach zbójnickich” napisanych na 700-lecie założenia Żywca w 1968 r. Pomimo, że nie jest to odległa przeszłość, dramat zachował się do dzisiaj tylko częściowo. Postać Proćpaka została obudowania wieloma legendami. Zdzisław M. Ojkular wyobrażał go sobie jakiego potężnego i silnego mężczyznę, którego nikt nie mógł pokonać. Z kolei wspomniany już wcześniej L. de Delaveaux w „Góralowi beskidowi zachodniego pasma Karpat” opisywał słowacki styl bycia zbójnika, co wiązało się z wysuwaną przez niego tezą o słowackim pochodzeniu Proćpaka, który w stosunku do gospodarzy miał zachowywać się z czcią i uznaniem9). Mitologizacja kameszniczańskiego wojaka była ważnym elementem przekazów ludowych. Ciekawa jest konstrukcja ludowej narracji o śmierci Proćpaka, który miał zostać zgładzony przez ponadludzkie moce, z pomocą Jezuitów (należy zwrócić uwagę, że jest to okres kasaty zakonu jezuickiego). Interesującą opowieść o śmierci zbójnika przytoczył A. Czesak, cytując bezpośrednio prawdopodobnie jedną z mieszkanek Kamesznicy:

„Juz doś było ich grasowania. Zacyli chytać zbojnikow.
Herc Kroćpok roz ukrywoł sie w Zydowej chałupie pod powałem.
Ale kiedy Jezuici dali na jego intecyjom to Kroćpok
oślep, odtąd ukrywoł sie w kaplicy u łupodku. Tam lezoł
miyndzy powałami. Ojciec jego przynosił mu jeść. Ale i tak
go poźniej złopali, Koło Milowki wybudowali szubienice.
(…) Kroćpok na szubiynicy wywinoł sie 3 razy i paczkę
tabaku wykurzył. Nigdy tego nie widzieli. Posłali telegram do
Papieża. Telegram przyszedł, ale było za poźno. Kroćpok
skonał.”
10)

Inne ciekawe informacje o Proćpaku pojawiają się w ludowych przyśpiewkach, które jeszcze przed wojną zostały spisane przez Stanisława Szczotkę. W tym rodzaju twórczości zauważamy konkretne przypisanie zbójnika do miejsca przebywania, które stanowi jego prywatny rejon, a każdy, kto na niego wkroczy, musi podporządkować się proćpakowemu prawu:

„A Kroćpocek nie śpi, kraju lasa strzeże.
Kto w głąb niego wejdzie, do niego się bierze.
Godzecie, godzecie wcionz wiele Kroćpoka.
A on nie zadługo, wyskocy zzo ksoka.
Kiedy kcecie wiedzieć, jak Kroćpok wyglondo.
Dawojcie piniondze, bo on tego zondo.”
11)

W przekazach ludowych zachował się jeszcze jeden obraz Proćpaka, który zasadniczo jest zbliżony do kreacji Janosika, który zabierał bogatym, aby dać biednym. Na Żywiecczyźnie wielokrotnie były opowiadane historie o tym, jak zbójnik zatrzymywał przechodniów koło kapliczki w okolicach Milówki i nie ujawniając swojej tożsamości, wypytywał ich o Proćpaka. Zazwyczaj ludność opowiadała mu o tym, jak wspiera biednych. Wówczas, nadal nie ujawniając się, miał obdarowywać te osoby pieniędzmi albo suknem. Jednakże, gdy ktoś rozpowiadał niepochlebne opinie, krwawo rozprawiał się z taką osobą12).

drzeworyt zbójnik

Władysław Skoczylas, drzeworyt „Zbójnik”.

Niektóre literackie charakterystyki Proćpaka i jego bandy nasuwają nam obraz wręcz zbójeckiej mafii, terroryzującej społeczność nie tylko Żywiecczyzny, ale także rejonów pogranicza. Właśnie taki wizerunek zbójnika wyłania się nam z notatek Lucjana Malinowskiego Pieść o Standrechcie i Proćpakowej Bandzie w 1795 r., której autentyczność badał Juliusz Zborowski: „W roku tysiąc siedmset dziewięćdziesiąt drugim Jakiś Jerzy Proćpak, chłop z Kameśnic u drogi, Za małe kradzieże posłany był na Wiśnicz I siedział tam w areszcie, aż mu zaczęło tęsknić. Całe lato słychać było tu i owdzie w krajach, W Śląsku, w Polsce i po Orawie, w Węgrach, A na halach i szałasach owce i barany, Krowę, cielę, syr i masło jawnie sobie brali. Gościniec tak nie był pewny, poczta i podrożni, Kilka razy zrabowani, tylko z asystą jechać można, Jabłunkowa i też Czacza, Wisła i Jeleśnia, Ślemień, Łękawic, Skawica, Kalwarj[a] był nieszczęsny.”.

Literackie legendy o Proćpoku oczywiście mogą stanowić podstawę charakterystyki jednego z najbardziej znanych zbójników Żywiecczyzny. Na zakończenie warto wspomnieć również o relacjach kronikarskich, które możemy uznawać za najbardziej wiarygodnie źródło informacji – jako oczywisty przykład, należy wymienić kronikę proboszcza żywieckiego ks. Franiciszka Augustina, która została napisana pół wieku po śmierci Proćpaka w 1842 r. Mimo wielu lat, jakie minęły od śmierci zbójnika, kronikarz przekazał wiele ciekawych informacji dotyczących życia zbójnika, które zostały opisanie w pierwszej części artykułu13).

Zakończenie
Śmierć Proćpaka nie zakończyła dziejów zbójnictwa na Żywiecczyźnie. Po jego śmierci w okolicy siał postrach m.in. zbójnik o przydomku Cukrzyk. Jednak to właśnie Janusz Fiedor – Proćpak stał się najważniejszym elementem zbójnickiej historii regionu. Jego postać, czasami wręcz utożsamiana z Janosikiem, na trwałe wpisała się w krajobraz kulturowy regionu, a zwłaszcza wsi Kamesznica, skąd pochodził. Warto dbać o utrwalanie lokalnych historii, obfitujących w ciekawostki, które były tematem opowieści wielu pokoleń. Według przekazów ludowych ród Proćpaka miał zakończyć swoją historię tuż po jego śmierci, ale czy tak było naprawdę? Może wśród dzisiejszych mieszkańców Kamesznicy, spośród których część nosi nazwisko Fiedor, odnajdziemy dalekiego potomka słynnego zbójnika.

Bibliografia:
1) S. Szczotka, „Materiały do dziejów zbójnictwa na Żywiecczyźnie”, Lwów 1938, s. 4.
2) A. Czesak, „Zbójnik Proćpak w »Godzinkach zbójnickich« Zdzisława Marii Ojkulara – język i obrazowanie”, w: J. Gawlk, „Mity i rzeczywistość zbójnictwa na pograniczu polsko-słowackim w historii, literaturze i kulturze”, Nowy Targ 2007, s. 140
3) S. Szczotka, op. cit., s. 4
4) Ibidem, s. 5.
5) Ibiedm, s. 5.
6) Ibidem, s. 6-7.
7) Ibidem, s. 7-8.
8) Z. M. Okuljar, Godzinki zbójeckie, cyt. za: Beskidzcy zbójnicy, w: http://www.pttk.sltzn.katowice.pl/ZBOJNICY.HTM, data dostępu 25 IV 2014.
9) A. Czesak, op. cit., s. 140.
10) Cyt. za: Ibidem, s. 141.
11) Cyt. za: S. Szczotka, op. cit., s. 10. Przyśpiewki zaczerpnięto z przekazu mieszkańca Kamesznicy Franciszka Zawady. W teksie została zachowana oryginalna gwara żywiecka, w której Proćpak, był nazywany Kroćpokiem.
12) Ibidem, s. 9.
13) Ibidem, s. 4.

Autorem artykułu jest Agnieszka Kubas, studentka historii na Uniwersytecie Jagiellońskim, rodzinny genealog. Zajmuje się historią Żywiecczyzny ze szczególnym uwzględnieniem historii gospodarczej regionu w XIX i XX w., przemianami demograficzno-społecznymi na Żywiecczyźnie, emigracją Polaków z Galicji do USA oraz myślą polityczną międzywojennego obozu narodowego. Artykuł przedrukowany z More Maiorum, periodyku genealogicznego.

 

Tags: , , , , , , , , , ,