Kolegiata Bożego Ciała w Bieczu

Kolegiata Bożego Ciała w Bieczu. Foto: Rafał Stanula

Biecz, obecnie miasteczko na pograniczu województw małopolskiego i podkarpackiego, ongiś potężna twierdza o charakterze miejskim, od zarania dziejów broniąca południowej rubieży państwa polskiego. Jako królewska warownia, opierał się nie tylko zewnętrznym wrogom Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ale również zwykłym rabusiom grasującym od Bardejowa po Biecz. Nie wiadomo czy kiedykolwiek zdobyta, pokonana została jednak przez zarazy, pożary i politykę. Ze względu na swoją bogatą historię Biecz zyskał miano perły Podkarpacia. Co dziś pozostało z dawnej świetności miasta, uważanego przez niektórych za dawną stolicę Polski?

Biecz

Sztych Brauna i Hogenberga przedstawiający Biecz z przełomu XVI i XVII.

Najbardziej znany obraz Biecza sprzed wieków należy do autorstwa Brauna i Hogenberga z przełomu XVI i XVII wieku, więc już epoki renesansu. Na kanwie tego sztychu opracowano szereg domniemanych rekonstrukcji układu miejskiego Biecza. Najpopularniejsze opracowanie było autorstwa Józefa Baruta z początku XX wieku, które zakładało umiejscowienie wszystkich widocznych na obrazie budowli na terenie miasta, częściowo na podstawie wykopalisk. W dobie różnorakich możliwości przedstawienia tego co pozostawił po sobie Hogenberg oraz nakreślił Barut, możemy próbować zrealizować wirtualną rekonstrukcję ówczesnego miasta. Przypuśćmy, że układ ulic i większości budynków pozostał nietknięty. Możemy wówczas na planie Józefa Baruta stworzyć wirtualny świat XVI-wiecznego miasta. W ostatnim czasie kilkakrotnie próbowano podjąć się tego zadania. Przedstawiam własną próbę odtworzenia struktury miejskiej Biecza, która powstała w programie ArchiCad, a była podstawą magisterskiej pracy dyplomowej. Wykonana na autentycznych inwentaryzacjach geodezyjnych, skanach planów rekonstrukcyjnych i opisach historycznych. Miała ona na celu ukazanie przemiany architektury, konstrukcji, ale przede wszystkim odtworzenie budowli bezpowrotnie utraconych w wyniku przejść które dotknęły Biecz.

I tu należy się kilka słów o historii Biecza. Był on jednym z największych miast w średniowiecznej Polsce, mającym miejskie prawa lokacyjne na prawie niemieckim nadane prawdopodobnie przez Bolesława Wstydliwego w 1257 roku. Prawa te zostały powtórnie nadane przez Kazimierza Wielkiego w roku 1363 wraz z szeregiem przywilejów, takich jak waga miejska, składy wina i sukna czy organizowanie dodatkowych jarmarków. Od 1306 roku miasto było własnością królewską, aż do czasów rozbiorowych. Pierwotna lokalizacja osady znajdowała się na zachód od dzisiejszego miasta, pod „Górą Zamkową”, jak do dziś określa się wzgórze w kształcie ściętego stożka. Wykopaliska w tej okolicy dowodziły osadnictwa już w epoce neolitu. W późniejszych wiekach osada rozwinęła się aż do wielkości i pozycji kasztelanii. Już w XIII wieku odnotowano fakt występowania w Bieczu kasztelanów, którzy pełnili funkcje administracyjno – sądowe, wojskowe i gospodarcze.

Biecz

Plan Biecza autorstwa Józefa Baruta (skan z R. Kaleta,F. Błoński, Biecz – studia historyczne – Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1962).

Lokacja nowej osady przypadła na sąsiednie, wschodnie wzgórze, bardziej obszerne i o dogodnych walorach obronnych. Rzeka od południowej strony i wpadający do niej potok dopływający od północy tworzyły naturalne przeszkody. Układ urbanistyczny grodu wytyczony w średniowieczu, pozostał praktycznie nietknięty do dzisiaj. Miasto jest w kształcie owalu o stosunku wydłużenia 1:3. Wymiary obrębu murów obronnych wynosiły w osiach elipsy 530 m od bramy zachodniej do wschodniej i 175 m między murem południowym, a północnym. Dawało to powierzchnię 73 tys. m² ograniczoną murami na szczycie obronnego wzgórza.

Gród powstał w bardzo dogodnym położeniu geograficznym, jak również ekonomicznym. Krzyżowały się tu dwa szlaki handlowe, z południa na północ oraz z zachodu na wschód. Gwarantowało to szybki rozwój miasta, dlatego też należało chronić skutecznie mieszkańców, podróżujących kupców oraz pobliskie osady. W wyniku wzrostu nie tylko rangi, ale i zamożności miasta, dość wcześnie wzniesiono mury obronne z cegły i piaskowca. Należy nadmienić, że utrzymanie murów obronnych wraz z kilkunastoma basztami było niezwykle kosztowne dla miasta.

Powiedzenie „rozpuszczony jak dziadowski bicz” pochodzi z przekształcenia porzekadła „rozpuszczony jak dziad biecki”, co zaś odnosiło się do wielkości jałmużny dla biedoty miejskiej, która nie chciała się zadowolić zbyt małą jej sumą.

Biecz posiadał również w swym kompleksie w szczycie świetności trzy zamki. Najstarszy – królewski, na zachodnim wzgórzu, zniszczony w XV wieku, drugi w obrębie murów na południowo – wschodnim cyplu (sąd) oraz trzeci na wschodnim wzgórzu – siedziba starostów bieckich, późniejszy klasztor franciszkanów. Zamożność bieczan była legendarna w okolicy. Świadczyły o tym choćby pokrycia dachów najważniejszych budowli w mieście z blachy miedzianej, niezmiernie kosztownej jak na owe czasy.

Najznamienitszymi gośćmi w grodzie byli królowie. Tradycyjny i historyczny przekaz podaje, że w czasie walk Łokietka o zjednoczenie kraju przebywał na bieckim zamku wraz z dworem. Według niektórych oznacza to, że Biecz był nieformalnie stolicą Polski od września 1311 do kwietnia 1312 roku. W Bieczu wielokrotnie przebywała również Królowa Jadwiga oraz Władysław Jagiełło. Poza tym Jadwiga miała spory sentyment do tego miasta. Być może wiązało się to z tym, że było to pierwsze polskie miasto które zobaczyła w drodze z Węgier do Krakowa. Do zatrzymania beskidnictwa, czyli zbójectwa w okolicznych lasach na granicy z Węgrami, Biecz otrzymał nie tylko możliwość posiadania specjalnego oddziału zbrojnego do walki z rabusiami, tak zwanych harników, lecz także możliwość sądzenia i wykonywania wyroków, z reguły śmierci, przez kata. Sława bieckich katów wybiegała daleko poza obszar powiatu. Wypożyczani obu byli do okolicznych miejscowości, aż po Kamieniec (dziś Nowy Sącz).

Biecz - ratusz

Ratusz. Foto: Rafał Stanula

Do obecnych czasów nie przetrwało szereg budowli o znaczeniu przede wszystkim militarnym – mury obronne, baszty oraz bramy, zachodnia i wschodnia. Zburzenie bram zawdzięczamy władzom Austro-Węgier, które przebudowując gościniec z Gorlic do Jasła, poszerzyły go kosztem rozbiórki przeszkadzających przedsięwzięciu budowli. Kościół i obecna dzwonnica oraz przylegające do murów obronnych budynki plebani i kościółka Św. Barbary pozostały w formie niemal oryginalnej. Największą gabarytowo budowlą miasta był późnogotycki budynek kościoła – kolegiaty p.w. Bożego Ciała. Budynek ceglany o jednej nawie głównej i dwóch bocznych posiadał prezbiterium z belką tęczową. Całość była usytuowana na zachodnim brzegu miasta, jakby wtopiona w system obronny. Mury okalające kościół wielokrotnie spełniały rolę forteczną. Był to jeden z elementów systemu tak zwanej brony zachodniej. Na środku bieckiego rynku znajdował się okazały, a dziś pomniejszony ratusz miejski, siedziba rajców i cechów kupieckich. Ze świetności czasów ratusza pozostała nadal górująca nad miastem wieża ratuszowa, która oparła się wszelkim nieszczęściom jakie los zgotował miastu. Po wielu pożarach kopuły wieży były wielokrotnie zmieniane. Wschodnia część ratusza została rozebrana przez władze austriackie, ze względu na stan, jak również na zbyteczność utrzymywania tak dużego budynku miejskiego. Zlikwidowano również renesansowe attyki zwieńczające ratusz.

Z historią zamków bieckich łączy się Konrad Mazowiecki, który prawdopodobnie właśnie na jednym z nich podpisał akt sprowadzenia Krzyżaków do Polski. Zachodnia część miasta pozostała w najlepszej kondycji, gdyż pozostawała ciągłym niemal użytkowaniu, jak na przykład dzisiejszy budynek Muzeum Ziemi Bieckiej, dawna apteka oraz siedziba starostów libuskich. Kamienica ta to typowo obronna budowla z przylegającą doń basztą. Dom Marcina Kromera to kolejna kamienica w niezmienionej formie, która podobnie jak plebania przylegająca do murów obronnych również nie uległa zniszczeniu dzięki użytkowaniu jej przez księży pobliskiego kościoła. Niestety budynki wschodnie nie miały takiego szczęścia. Dotyczy to na przykład zamku w obrębie murów do którego przeniesiono starostwo z pobliskiego trzeciego zamku. Po likwidacji starostwa, budowla popadła w ruinę. Pobliski szpital Św. Ducha, ufundowany przez królową Jadwigę (Andegaweńską), która przekazała swoje klejnoty koronne na ten cel, przetrwał do lat 60 – tych XX wieku, kiedy to nieodpowiedzialność władz doprowadziła prawie do zagłady zabytku. Kościół, który znajdował się na najdalej na wschód wysuniętym cyplu miasta, usytuowany za szpitalem, zniknął całkowicie po siedmiokrotnym odbudowywaniu go na przestrzeni pięciu wieków.


Biecz po kilku poważnych pożarach oraz zarazach nawiedzających sporą aglomerację o wyjątkowym zagęszczeniu, wyludnił się do tego stopnia, że ówczesne władze powiatowe i sądownicze zlikwidowano pod koniec XVII. Wydatnie do upadku miasta przyczyniły się rozbiory państwa Polskiego. Władze austro-węgierskie doprowadzały do stopniowego zubożenia miejscowej ludności, co zaś sprowadzało się do daleko idących oszczędności w sprawowaniu miejscowych rządów. Powracających oraz nowych mieszkańców witał smutny widok opuszczonego i zrujnowanego miasta. Chcąc zaludnić na nowo gród, mieszkańcy wykorzystywali materiał do budowy ze zbędnych już fortyfikacji ruin dotychczasowych kamienic. Z opisów szesnastowiecznych ksiąg miejskich wynika, że znakomita większość budynków w Bieczu była murowana i tworzyła zwartą zabudowę, a wokół rynku i wzdłuż głównej ulicy miasta kamienice posiadały podcienia. Po upadku, miasto odbudowało się częściowo w formie drewnianych budynków, dziś już nie istniejących.

Obecnie Biecz znajduje się pod ścisłą opieką konserwatorską, która chroni miasto przed dalszym rozkładem materii historycznej. Wzgórze obronne nie jest już zabudowywane. Część budowli obronnych została zrekonstruowana m.in. baszta przy kamienicy Barianów Rokickich (Dom z Basztą), baszta kowalska z częścią muru, gród starościański oraz kamienica Chodorów, czyli „Dom Becza”. W ostatnim czasie uległ także zabezpieczeniu szpital Św. Królowej Jadwigi, a cała starówka została zrewitalizowana.

Biecz

Biecz widziany od południowego zachodu, dawniej i dziś. Foto: Rafał Stanula

Na podstawie wizualizacji historycznej możemy porównać dawny gród z istniejącym stanem. Można ciągle doszukiwać się pozostałości i świadectw czasów świetności Biecza. Niestety zrujnowane budowle po odbudowaniu często nie były doprowadzane do stanu pierwotnego. Dlatego właśnie przedstawienie struktury miasta jako wizualizacji komputerowej rzeczywistości XVII – wiecznego Biecza, pozwala uzmysłowić sobie jak wiele zostało zatracone poprzez bezmyślność czy też brak możliwości wiernej, architektonicznej rekonstrukcji materii staromiejskiej miasta. Każda ingerencja w ową strukturę pozostawiała trwały ślad i często nieodwracalne skutki. Ciężkie czasy odbudowy miasta ze skromnych zasobów mieszczan i zasiedlającej je ludności z różnych zakątków, napiętnowały architekturę własnymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi i zdobniczymi. Domy i kamienice powstałe po kataklizmach nawiedzających miasto nie oddają już handlowego charakteru dawnego rynku. Podcienia, które nie spełniały już swojej roli, kłopotliwe w budowie i utrzymaniu, nie doczekały się już nigdy powrotu na biecki rynek. Niezmienny od XIII wieku pozostał układ komunikacyjny miasta a budynki monumentalne, jak kolegiata czy wieża ratuszowa, nie zostały naruszone zębem czasu w znaczący sposób. Dziś nie widać już potencjału Biecza z XVI wieku. Pozostaje promowanie go właśnie poprzez wspaniałą historię, która i dziś działa na wyobraźnię.

Loading
Wyśrodkuj mapę
Ruch
Jazda rowerem
Tranzyt
 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,