Galicyjskie fajki gliniane

Fajki gliniane z Galicji Małopolski… słodka rozrywko w cichym pokoiku,
kochana fajko, tlący się piecyku…

W 1989 r. znalazłem w wykopie nasypu w Lesku ponad 350 fragmentów fajek glinianych i kilkanaście całych. Tak duży materiał pozwolił na wyodrębnienie i zrekonstruowanie 62 rodzajów fajek glinianych. Nasyp powstał zapewne po dużym pożarze Leska w 1886 r. Spłonęły wówczas 134 budynki przy ulicy Unii Brzeskiej i wokół tzw. żydowskiego rynku. Śmieci, z których powstał nasyp, pochodziły z pogorzelisk, a fajki gliniane ze spalonego sklepu.

Fajki, jak stwierdza Z. Gloger w Encyklopedii staropolskiej, pojawiły się w Polsce w XVII wieku, kiedy to Polacy zetknęli się z paleniem tytoniu w tureckich fajkach glinianych. Ryciny z tamtego okresu przedstawiają Turków i Tatarów palących fajki gliniane, identyczne w kształcie jak te z końca XIX wieku Stosowano jednak wtedy znacznie dłusze cybuchy, bo sięgające nawet ponad jeden metr. Od Turków zwyczaj palenia fajki przyjęli najpierw Kozacy (palił ją Bohdan Chmielnicki), Wołosi, Węgrzy i Słowacy, czyli wszyscy południowi sąsiedzi Polaków. Jan II Sobieski po obiedzie wypalał fajkę. W obozie Kara Mustafy pod Wiedniem pośród wielu zdobyczy była także duża fajka. W sto lat po wiktorii wiedeńskiej palenie fajki było już bardzo rozpowszechnione na ziemiach polskich.

Galicja Małopolska Hucuł z glinianą fajką

Hucuł z glinianą fajką.

Niestety nie udało się ustalić, kiedy w Polsce zaczęto produkować fajki gliniane. Zapewne przez kilka dziesięcioleci sprowadzano je z zagranicy. Jest pewne, że w 1752 roku w Zborowskiem na Opolszczyźnie powstała fabryka fajek glinianych. W okresiepóźniejszym wiele z ówczesnych fajansarni produkowało także fajki gliniane. Fajansarnia w Glinnicy koło Żółkwi w 1866 roku wyprodukowała ponad 12 tysięcy fajek, w tym także z białej glinki, która była sprowadzana z Olejowa w Złoczowskiem. Wyroby z Glińska sprzedawano we Lwowie, na całym Podolu, Bukowinie i Mołdawo-Wołoszczyźnie. Być może fajki produkowała też fajansarnia w Mrzygłodzie koło Sanoka. Stamtąd mogły pochodzić fajki czarne. Oskar Kolberg pisał: „czarne wyroby garncarskie pochodziły z Mrzygłodu, zwykłe (ceglaste) z Kołaczyc, a białe z Poraża”. W 1887 roku w Brzozowie było siedmiu fajczarzy. Wyrabiano tu fajki gliniane, a właściwie same lulki, do których właściciele dorabiali sobie cybuchy wedle gustu. Odbiorcami fajek byli przeważnie chłopi. Panował zwyczaj noszenia fajek za kołnierzem koszuli. Roman Reinfuss, badacz Łemkowszczyzny zanotował anegdotę związaną z zatykaniem fajki za kołnierz koszuli. Pewien gazda z Lipnej paląc fajkę spotkał się niespodziewanie z biskupem. Zmieszany włożył fajkę z tyłu za rozpór koszuli, a rdzy żar z fajki posypał mu się po plecach zaczął podskakiwać i kląć siarczyście, co biskup nie zorientowawszy się, wziął do siebie.

 

Zbiór fajek glinianych z Galicji MałopolskiW drugiej połowie XIX w. Ważnym ośrodkiem produkcji fajek glinianych tzw. stambułek był Staszów w Kieleckiem. Nazwiska staszowskich producentów Izaak Goldfarb, Grosman, Szajbman, Szpilfogel i Kunstler wskazują, że ich producentami byli przede wszystkim Żydzi. Cześć fajek znalezionych w Lesku pochodziła z wytwórni A. Rubinfelda, część z wytwórni Israela Landera. Większość jednak nie była sygnowana, z wyjątkiem jednego rodzaju fajek z białej glinki kaolinowej, posiadających napis „Cöln – cafe”, co może oznaczać, że wyprodukowano je w Kolonii w Niemczech jako tzw. fajkę kawiarnianą.

W zasadzie trudno się dziwić, że fajek glinianych nie sygnowano marką producenta, bo był to wyrób bardzo tani, nietrwały i przeznaczony dla pospólstwa. Chociaż proboszcz z Wołkowyi ks. Szufa zawsze był pogodny, uśmiechnięty, dobroduszny, z fajką glinianą w ustach, na średniej długości cybuchu własnej roboty z drewna czeremchowego. Z fajką się nigdy nie rozstawał. Palacze fajek nie przywiązywali wagi do marki wyrobu. Większy wpływ na wybór miały zdobienia, kolor i kształt. Kupowano po kilka, a nawet kilkanaście lulek sprzedawanych w miasteczkach i na odpustach. Także zapas tytoniu kupowano na kilka miesięcy.

Fajka galicyjska z białej glinki Małopolska

Główka fajki z białej glinki.

Fajki gliniane wyrabiano w drewnianych formach składających się z dwóch negatywowych półprofili. Wyrobioną ręcznie glinę formowano w walce grubości palca i cięto na kawałki 8–10 cm. Rozwałkowany kawałek walca wkładano w jeden półprofil formy. W miejscu kominka i szyjki fajki wkładano dwa wyprofilowane walce. Nakładano na nie drugi kawałek rozwałkowanej gliny i dociskano drugim półprofilem.
Wszystkie elementy natłuszczano olejem, żeby glina nie przywierała do formy. Formę ściskano w drewnianej śrubie, co powodowało wyciśnięcie nadmiaru gliny i ukształtowanie fajki. Nadmiar gliny obcinano nożem i wówczas też wyjmowano walce z komory kominka i szyjki. Gdy fajka była już uformowana, rozpinano półprofile i wygładzano szew jaki powstał w miejscu połączenia półprofili. Na wielu fajkach wygładzenie przeprowadzono bardzo niestarannie. Ostatnią czynnością było połączenie otworem o średnicy około 2 mm komory kominka z komorą szyjki. Część fajek było zdobione w różne wzory, do czego używano metalowych rylców. Wykonanie jednej fajki glinianej zajmowało 3–5 minut. Tak więc robotnik wykonywał w ciągu godziny 12-20 fajek, podczas gdy w tym samym czasie można było wykonać tylko jedną fajkę drewnianą, Fajki gliniane, czyli lulki, sprzedawano bez cybuchów. Każdy dorabiał je sobie wedle swojego uznania, tak co do długości, jak i kształtu. Przeważnie robiono je z gałązek kruszyny, czeremchy lub czarnego bzu. Wszystkie te gatunki mają miękki rdzeń, w którym bez trudu przebijano otwór. Jeden koniec cybucha zestrugany stożkowo osadzano w szyjce fajki, drugi nacinano od góryi dołu, tak by można go było przytrzymywać w zębach. Długość cybucha, jeżeli sądzić z rycin z końca XIX w., wynosiła 15–30 cm.

 

Cyganka palaca fajke gliniana 1918 r.

Cyganka palaca fajke gliniana 1918 r.

Zdarzały się wszakże cybuchy znacznie dłuższe, o czym może świadczyć wypadek, jaki zdarzył się w 1883 r. W karczmie w Grabówce, tej koło Grabownicy Starzeńskiej, burdy zdarzały się często, bo natura tutejszych kmieci była gwałtowna. Zwłaszcza kiedy siwuchy z fuzlem popili, o byle co porywali się, kruca fuks, do bitki. Takoż i było wtedy, jak Rusin Łukasz Hryceńko przemówił się z Polakiem Antkiem Mazurem. Od słowa do słowa i poszły w ruch pięści. Antek zdzielił Łukasza między oczy, ale tamten pomimo ciosu ustał na nogach i chwyciwszy swoją fajkę, która akurat leżała na stole, wyrżnął cybuchem Antka tak nieszczęśliwie, aż go krew nagła a niespodziewana zalała i po chwili ducha był wyzionął. Cybuchów nie malowano ani nie ozdabiano. Fajka w czasie palenia była tak gorąca, że można ja było trzymać tylko za cybuch.
Zdzisław Pękalski z Hoczwi podczas prowadzonych w latach 70. XX wieku etnograficznych wywiadów uzyskał od najstarszych mieszkańców informację, że zużyte cybuchy chłopi sprzedawali Cyganom. Szczególnie chętnie nabywały je Cyganki. Rozłupywały i wygarnąwszy z ich przewodu tytoniową maź, żuły ją. Matki dawały też taką maź do żucia dzieciom. W jednej z relacji pamiętnikarskich z przełomu XIX i XX wieku zanotowano: „zdarza się widzieć dwie Cyganki piłujące drewno, a Cygan przygląda się robocie paląc spokojnie fajkę. Kobiety także namiętnie lubią tytoń i proszą o kawałki cygar”.

 

Główka fajki w kształcie głowy Galicja Małopolska

Główka fajki w kształcie głowy.

Tytoń trafił do Europy w 1559 roku Został przywieziony z Ameryki, gdzie był rośliną ozdobną, leczniczą, ale także używką stosowaną podczas obrzędów rytualnych. W Europie jego rola sprowadziła się tylko do używki. W wykazie skradzionych przez beskidników w XVII w. przedmiotów znajduje się tytoń. Henryk Jasiński z Korczyny w 1657 roku Handlował tytoniem w Lesku. W księdze ławniczo-wójtowskiej Rymanowa w 1700 roku wymieniony jest m.in. Lewko tabacznik. W ewidencji na komorze celnej w Krakowie tytoń pojawił się w XVII wieku. W 1701 roku na 71 pozycji dotyczących kupców żydowskich, dwadzieścia wiązało się z wwozem tytoniu, przy czym najwięcej jego pochodziło z Pińczowa. Najpopularniejszy był tytoń węgierski. W 1750 roku sprowadzono z Węgier 3367,5 kamieni (1 kamień = 36 funtów). Przywożono również tytoń z Podola (452,5 kamienia) i z Turcji (92,5 kamienia), razem ponad 63 tony. Zygmunt Kaczkowski opisuje odpust w Łopience pod koniec I połowy XIX wieku: Handlarze tytoniem swój towar na płachtach rozsypali. A tytoń był przedni, bo z Węgier pochodził. Tu chłopów i parobków było nie mniej niż przy gorzałce i piwie. Jednym z towarów przemycanych przez granicę węgiersko-galicyjską był tytoń w formie krajanki nadającej się do bezpośredniego użycia. Polscy chłopi nazywali tytoń bakonem, a ruscy duchanem.

Mojżesz Aron Berger, leski szklarz, palący fajkę glinianą. Małopolska Galicja

Mojżesz Aron Berger, leski szklarz, palący fajkę glinianą.

Przechowywano go przeważnie w wysuszonych pęcherzach świńskich. Po zabiciu świni, mokry pęcherz nadmuchiwano powietrzem, zawiązywano i wieszano pod powałą, żeby wysechł. Z takich wysuszonych pęcherzy robiono mieszki na tytoń. Przechowywany w nich nie tracił swojej naturalnej wilgotności i jednocześnie nie pleśniał. Fajki gliniane rozpalano przeważnie za pomocą ogarka. Sięgnijmy do relacji pamiętnikarskiej: Najlepiej rozjarzała się fajka, gdy do takiej nałożyło się węgielek drewniany spod kuchni lub ogniska, a niektórzy smakosze wstawiali po prostu główkę fajki do wygasającego ogniska, aby tytoń odpowiednio się zapiekł. Gdy już zawaniało podsmażonym „kanastrem”, gazda wyjmował fajkę z ognia, pyknął kilka razy, strzyknął śliną przed siebie i na tym dopiero kończył się obrządek. Józef Pawłusiewicz w swoich wspomnieniach Na dnie jeziora (solińskiego), dotyczących okresu sprzed I wojny światowej, pisze: „Palono przeważnie fajki tzw. zapiekanki. Były to fajki wypalane z gliny, nabywane w miastach i na odpustach za grosze. Fajki ładowano tytoniem mocno naślinionym, przezutym w ustach, a następnie wkładano fajkę do żarzących się węgli pod kuchnią w piecu lub na polu do ogniska. Gdy tylko tytoń podsechł, wkładano do fajek węgielek, przyciskano wieczkiem i w ten sposób palono. Trudno sobie wyobrazić jak mocny i piekący w język był dym pociągany z rozgrzanej fajki.”

 

Fajki gliniane najdłużej używała ludność zamieszkująca w górach, biedna i bardzo konserwatywna. Decydowała o tym ich niska cena w porównaniu z fajkami z drewna czy porcelany oraz niższa cena tytoniu fajkowego niż papierosowego, znacznie drobniej krajanego i lepszego gatunku. Ich produkcję przerwano w czasie I wojny światowej. Mężczyźni powołani do wojska musieli zamienić łatwo tłukące się fajki gliniane na drewniane lub przerzucić się na papierosy własnoręcznie skręcane z fasowanego tytoniu i bibułek. Na przełomie XIX i XX wieku bardzo liczna była emigracja zarobkowa do Ameryki. Tam galicyjscy emigranci, nie mając możliwości palenia fajek glinianych, przeważnie przerzucali się na papierosy. Wracając po latach w rodzinne strony, rzadko sięgali na powrót po niepraktyczne, bo tłukące się i rozgrzewające przy paleniu fajki gliniane. Wierni im pozostali tylko ci, co nie byli zmobilizowani do wojska, i ci, którym nie dane było wyjechać za ocean za chlebem.

Artykuł został przedrukowany z czasopisma Skarby Podkarpackie 2(27)/2011. Autorem tekstu i zdjęć jest Andrzej Potocki.

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

 
 

About the author

Skarby Podkarpackie to czasopismo mające za zadanie przystępnie prezentować wiedzę z zakresu historii, historii sztuki, archeologii i etnografii terenów przygranicznych: polsko-ukraińskich i polsko-słowackich. Czasopismo to łączy naukową rzetelność z atrakcyjną oprawą, promując w ten sposób walory województwa podkarpackiego. Wydawane jest od roku 2006 przez Stowarzyszenie „Pro Carpathia” w Rzeszowie, a jego pomysłodawcą oraz redaktorem naczelnym jest Krzysztof Zieliński. W ciągu sześciu lat obecności na rynku odniosło sukces i pozwoliło na integrację środowiska służb konserwatorskich oraz fachowców i naukowców z dziedzin związanych z archeologią, historią sztuki, historią czy też etnografią.

More posts by | Visit the site of Skarby Podkarpackie

 

1 Comment

 

 

Add a comment

required

required

optional


 
 

Malopolska24.pl: O nas | Nasze wartości | Redakcja | Autorzy | Dołącz do nas | Patronat medialny | Materiały promocyjne | Kontakt   

Kategorie: Case Study | Historia | Kultura | Ludzie | Natura | Nauka i innowacje | Od Redakcji | Turystyka: Miejsca które warto zobaczyć:
Góry, Małopolska malowana, Zamki, dwory, pałace | Wydarzenia

Serwis: Nieruchomości